Czyli o poruszaniu się z dzieckiem w wyższych partiach Tatr

W górach zawsze kierujemy się zasadą stopniowego konsekwentnego zdobywania doświadczenia. Dzieci dotyczy to bezwzględnie, ponieważ to my - dorośli za nie odpowiadamy. Dlatego na pierwsze spotkanie z Tatrami nie wybieramy się w trudny teren, nawet jeśli jesteśmy przekonani, że nasze dziecko sobie poradzi, bo to "taki wysportowany chłopak, taka zwinna dziewczynka". Jeśli Twoje dziecko bez obycia z ekspozycją nagle znajdzie się w trudnym terenie, nie masz pewności, jak zareaguje i czy nie spanikuje. Sami byliśmy świadkami niejednej tego typu sytuacji - płacz przestraszonych kilkulatków, które nie radziły sobie na zejściu z Giewontu albo - o zgrozo - Kościelca.

Stopniujemy trudności

Co więc wybrać na pierwsze zapoznanie ze skałą? Przede wszystkim dobrą bezdeszczową pogodę, a na pierwszy trening "wspinaczkowy" pomaszerować na Nosal szlakiem od Przełęczy Nosalowej oraz na Sarnią Skałę. Kolejny level zaawansowania to "przewspinanie" Kobylarzowego Żlebu, dojść do jaskiń Mylnej i Raptawickiej oraz skałek na szlaku z Kasprowego przez Suche Wierchy. Dobrze byłoby też wejść gdzieś wyżej, by oswoić dziecko z przestrzenią. Mam tu jednak na myśli bezpieczne trasy, jak np. na Kondracką Kopę, Szpiglasową Przełęcz od Morskiego Oka, Beskid, Przełęcz Karb czy Zawrat od 5 Stawów. Dopiero po kilku letnich sezonach obycia z granią i stromymi podejściami zabieramy dzieciaka na Giewont, Szpiglasowy i Kozi Wierch od 5 Stawów lub Krzyżne. Przy okazji, dobry pro-tip: na dłuższych trasach, warto rozważyć nocleg w schronisku i startować rano z wyższego pułapu, aby dziecko w pełni sił i wypoczęte mogło skupić się na pokonywaniu trudności. Jednocześnie daje nam to dużo większy komfort czasowy.

Doświadczenie i rozpoznanie

Kluczową sprawą jest doświadczenie rodzica, a idealna sytuacja to taka, w której rodzic szedł już daną trasą, zna teren i ewentualne zagrożenia. Będzie w stanie dobrze przygotować dziecko na kolejne etapy wędrówki. Jeśli dla rodzica to zupełnie nowy szlak, obowiązkowo powinien zapoznać się z opisami w przewodniku, prześledzić profil terenu, obejrzeć filmy. A najlepiej, w przygotowania włączyć dziecko, zaangażować w planowanie, dzięki temu wzbudzimy zainteresowanie i motywację do zdobycia szczytu czy przełęczy.

Z pogodą bywa różnie...

Pamiętajmy też, że w wysokich partiach niesprzyjające warunki pogody mogą nawet kilkukrotnie obniżyć poziom bezpieczeństwa. Gdy zerwie się silny porywisty wiatr, lub też wbrew prognozom lunie gwałtowny deszcz, nasza głowa i emocje muszą być przygotowane na odwrót, który nie podlega dyskusji. Nie ma tu miejsca na uleganie namowom dziecka na kontynułowanie podejścia.

Komunikacja - współpraca - emocje

Rzecz chyba najważniejsza i, o której mam wrażenie mało się mówi, czyli kwestia współpracy z dzieckiem na szlaku. W trudnym, a zwłaszcza przepaścistym terenie niezbędne jest stałe monitorowanie zachowań, reakcji i stanu naszego dziecka. Utrzymujemy nieprzerwany kontakt z dzieckiem i instrułujemy w kluczowych momentach. Dlaczego jest to takie ważne? Po pierwsze, nie zawsze dziecko powie nam samo z siebie, że coś jest nie tak, bo zwyczajnie nie potrafi ocenić, czy jest to istotne. Ponadto, nie możemy zakładać, że skoro dla nas coś jest oczywiste, dla dziecka również będzie intuicyjne. Pamiętamy o 3 punktach podparcia i o tym, żeby dziecko nie wciągało się po łańcuchu, bo nie do tego on służy. Przecież, wisząc na łańcuchu jak chorągiewka, kompletnie tracimy stabilność.

Wyposażenie

Dodatkowo, warto pomyśleć o rękawiczkach antypoślizgowych, nawet takich rowerowych - chwyt łańcucha jest pewniejszy, a ręce ochronione przed otarciami. Wyposażenie dziecka w kask jest konieczne, jeżeli wiemy, że idziemy w teren, w którym bezpośrednio grożą nam spadające kamienie. Dotyczy to jednak już tych najbardziej zaawansowanych tras, na które zabieramy większe dziecko. Moje dziecko nie używało kasku do tej pory, bo zwyczajnie na np. Szpiglasie nie jest to konieczne, brak tam pionowych ścian, z których może spaść rozpędzony kamień. Niemniej jednak, nasz obecny etap zaawansowania i planowane na najbliższe lato wyprawy wymagają, by Alek był w kask wyposażony.

 

Dołącz do nas na FB i Insta